Witam, mam pytanie do wszystkich tych, którzy brali udział w tym programie studiowania za granicą. Jak wrażenia ?
Pytam, bo wiele osób jest zainteresowanych - jednak lęk wywołują plotki, że osoby po takim semestrze za granicą wracają i nie mogą uzyskać wpisu z danego przedmiotu! Czy to prawda? Piszcie tutaj o każdej sytuacji, czy to pozytywnej czy negatywnej.
Nie chcę tutaj żadnych wypowiedzi typu: "Bo kolega kolegi, co od koleżanki jej przyjaciółki mówił..." - podawajcie tylko PEWNE - stuprocentowe sytuacje, które miały miejsce.
W czwartek jest zebranie samorządu i chcę poruszyć ten temat - bo to jest skandal, żeby ATH zachęcało do udziału w programie, a później były takie problemy. Taki problem MUSI zostać rozwiązany.
Erasmus - wrażenia
Rozpoczęty przez mrowkojad, 22 lut 2011 21:34
3 odpowiedzi w tym temacie
#1
Napisano 22 luty 2011, 21:34
"Czas jest dobrym nauczycielem - tyle tylko, że zabija swoich uczniów"
#2
Napisano 23 luty 2011, 00:30
Wrażenia super. Nie wiem jak to teraz jest bo byłem na takim wyjeździe w 2007 roku w Szwecji ale za moich czasów to ten wyjazd to był najlepszy semestr na ATH. Co do zaliczeń przedmiotów to nie było większych problemów. Wszystko zależy od tego jakie przedmioty się wybierze i czy aktualnie tam będą pasujące.
Jeden przedmiot tam może zaliczać nawet kilka przedmiotów na ATH o ile tematyka podobna albo nazwa przedmiotu coś tam pasuje. Zawsze można wcześniej przejść się do dziekanatu i zapytać czy te przedmioty będą pasować do tych co mają zostać zaliczone. Wszystko leży w interesie studenta.
Główne problemy:
- przedmioty trwające dwa semestry (np bazy danych) - ciężko zdać egzamin będąc tylko na jednym semestrze (tu nawet nie podchodziłem do egzaminu - trzeba było zapłacić warunek)
- przedmiot gdzie wymagana do zaliczenia jest obecność (np grafika komputerowa - w ramach różnic programowych musiałem chodzić na laboratoria z młodszymi studentami)
Resztę różnic to jakoś tam się udało albo trafił się fajny wykładowca
Ale to wszystko jest nic w porównaniu do zalet
Polecam Szwecję - to najlepszy z krajów możliwych do wyjechania. Na stronie działu współpracy zagranicznej są do pobrania relacje studentów z takich pobytów. Dużo można się dowiedzieć.
Jeden przedmiot tam może zaliczać nawet kilka przedmiotów na ATH o ile tematyka podobna albo nazwa przedmiotu coś tam pasuje. Zawsze można wcześniej przejść się do dziekanatu i zapytać czy te przedmioty będą pasować do tych co mają zostać zaliczone. Wszystko leży w interesie studenta.
Główne problemy:
- przedmioty trwające dwa semestry (np bazy danych) - ciężko zdać egzamin będąc tylko na jednym semestrze (tu nawet nie podchodziłem do egzaminu - trzeba było zapłacić warunek)
- przedmiot gdzie wymagana do zaliczenia jest obecność (np grafika komputerowa - w ramach różnic programowych musiałem chodzić na laboratoria z młodszymi studentami)
Resztę różnic to jakoś tam się udało albo trafił się fajny wykładowca
Ale to wszystko jest nic w porównaniu do zalet
#3
Napisano 23 luty 2011, 07:54
Hehe no ja byłem na tym samym wyjeździe co Marcin więc mogę zachęcić również do Szwecji.
Natomiast jeśli chodzi o powrót no to nie będę ukrywał, że trzeba liczyć się z pewnymi problemami.
Zasadniczo to tak jak Marcin powiedział bardzo dużo zależy od wykładowcy, bo część rzeczy można załatwić "od ręki" nawet jeśli się danego przedmiotu na wymianie nie robiło. Natomiast zasada powinna być taka - wyjeżdżasz podpisujesz Ty i przedstawiciele uczelni macierzystej i zagranicznej umowę trójstronną w której na początku ustala się jakie przedmioty będziesz studiował(a) i ZA jakie przedmioty tutaj. Na tej podstawie nasz dziekan bez udziału wykładowców przepisuje oceny uzyskane z Erasmusa. W teorii więc z góry wiadomo co trzeba będzie nadrobić (różnice programowe). W praktyce niestety czasami okazuje się że przedmioty które wybraliśmy nie zostały uruchomione no i tutaj mogą pojawić się problemy. Dlatego polecam intensywnie kontaktować się z koordynatorem tam i dowiadywać się co jest dostępne. Poza tym przydaje się zawsze dostać od nich program zajęć w którym napisane jest czarno na białym jaki jest zakres tego przedmiotu, zawsze jest to jakaś karta przetargowa no i dowód na to, że dziwnie nazywający się przedmiot w rzeczywistości pokrywa się z materiałem który mieliśmy przerabiać.
To z czym ja miałem problemy to stypendium. Z tego względu, że byłem na semestrze zimowym wróciłem do polski na letnim. To co się dało to załatwiłem, czy zdałem w trakcie semestru letniego. Natomiast jeden z przedmiotów jest realizowany tylko w semestrze zimowym, więc nie miałem możliwości zaliczenia go. Z tego względu nie dostałem stypendium naukowego. Cała historia toczyła się przez kolejny semestr aż w końcu dzięki uprzejmości i stoczeniu wielu batalii dzięki Pani Kołodziej stypendium łącznie ze zwrotem za minione miesiące dostałem. Także dużo da się załatwić, tylko czasem trzeba chodzić, pisać no i rozmawiać.
Niemniej jednak zdecydowanie polecam, jeśli tylko ktoś ma możliwość to JECHAĆ
Faktycznie, chyba najfajniej spędzony semestr na studiach jako takich. Poznaje się innych ludzi, styl życia.. No i niezapomniane wspomnienia pozostaną na pewno
Natomiast jeśli chodzi o powrót no to nie będę ukrywał, że trzeba liczyć się z pewnymi problemami.
Zasadniczo to tak jak Marcin powiedział bardzo dużo zależy od wykładowcy, bo część rzeczy można załatwić "od ręki" nawet jeśli się danego przedmiotu na wymianie nie robiło. Natomiast zasada powinna być taka - wyjeżdżasz podpisujesz Ty i przedstawiciele uczelni macierzystej i zagranicznej umowę trójstronną w której na początku ustala się jakie przedmioty będziesz studiował(a) i ZA jakie przedmioty tutaj. Na tej podstawie nasz dziekan bez udziału wykładowców przepisuje oceny uzyskane z Erasmusa. W teorii więc z góry wiadomo co trzeba będzie nadrobić (różnice programowe). W praktyce niestety czasami okazuje się że przedmioty które wybraliśmy nie zostały uruchomione no i tutaj mogą pojawić się problemy. Dlatego polecam intensywnie kontaktować się z koordynatorem tam i dowiadywać się co jest dostępne. Poza tym przydaje się zawsze dostać od nich program zajęć w którym napisane jest czarno na białym jaki jest zakres tego przedmiotu, zawsze jest to jakaś karta przetargowa no i dowód na to, że dziwnie nazywający się przedmiot w rzeczywistości pokrywa się z materiałem który mieliśmy przerabiać.
To z czym ja miałem problemy to stypendium. Z tego względu, że byłem na semestrze zimowym wróciłem do polski na letnim. To co się dało to załatwiłem, czy zdałem w trakcie semestru letniego. Natomiast jeden z przedmiotów jest realizowany tylko w semestrze zimowym, więc nie miałem możliwości zaliczenia go. Z tego względu nie dostałem stypendium naukowego. Cała historia toczyła się przez kolejny semestr aż w końcu dzięki uprzejmości i stoczeniu wielu batalii dzięki Pani Kołodziej stypendium łącznie ze zwrotem za minione miesiące dostałem. Także dużo da się załatwić, tylko czasem trzeba chodzić, pisać no i rozmawiać.
Niemniej jednak zdecydowanie polecam, jeśli tylko ktoś ma możliwość to JECHAĆ

#4
Napisano 23 luty 2011, 16:21
Ja byłam na Erasmusie w 2009 roku, a później jeszcze na praktykach zagranicznych w 2010 roku! Najlepiej spędzony czas mojego życia! Nie ukrywam, że jest to zasługa dr Kołodziej, która była koordynatorką Erasmusa. Dzięki niej wszystko dało się załatwić bez najmniejszych problemów!
W sumie nie było totalnie żadnego problemu ani przed wyjazdem ani po powrocie. Może dlatego, że byłam na ostatnim semestrze i w Polsce oprócz seminarium dyplomowego był jeszcze tylko jeden przedmiot, który udało się przepisać - mimo, ze chyba nie miał za bardzo nic wspólnego
Także jak dla mnie 100% pozytyw! Nic tylko jechać jak się tylko da!
W sumie nie było totalnie żadnego problemu ani przed wyjazdem ani po powrocie. Może dlatego, że byłam na ostatnim semestrze i w Polsce oprócz seminarium dyplomowego był jeszcze tylko jeden przedmiot, który udało się przepisać - mimo, ze chyba nie miał za bardzo nic wspólnego
Także jak dla mnie 100% pozytyw! Nic tylko jechać jak się tylko da!
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych














